czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 5. Piętno

Wczoraj ukazał najczystszą na świecie słabość. Było mu wstyd. Nigdy wcześniej tego nie robił i nienawidził otrzymywać czyjejś litości.
Jednak wspomnienie tamtego wydarzenia, sprawiało, że czuł pewnego rodzaju szczęście. Nie umiał tego nazwać, ale było to miłe uczucie. Mimo, że tak mu obce.
Draco szybko odrzucił te bzdurne myśli na bok i nalał sobie do szklanki odrobinę Ognistej. Duszkiem opróżnił zawartość naczynia i z hukiem odłożył je na stół. Wiedział, że to niezdrowo pić z rana, ale w tej sytuacji było mu wszystko jedno.

Hermiona wstała bardzo wcześnie rano, mimo, że nic jej nie zbudziło. Z jękiem podniosła się z łóżka, głowa bolała ją okropnie. Podeszła do wielkiego, bogato zdobionego lustra, stojącego z kącie jej pokoju. To co zobaczyła niezbyt ją zadowoliło. Oczy miała zaczerwienione i mocno podkrążone. Jej skóra była nienaturalnie blada, a sylwetka zbyt chuda. Skrzywiła się do swojego odbicia, po czym zrzucając z siebie bieliznę skierowała się do łazienki i weszła pod prysznic, włączając gorącą wodę. Ciepło dało jej pewnego rodzaju odprężenie. Minęło dużo czasu zanim wyszła z kabiny. Owinęła się puchatym ręcznikiem i wyszła z pokoju. Usiadła na fotelu i powoli zaczęła rozczesywać swoje długie włosy. Wciąż myślała o wczorajszej wizycie Draco. Ta sprawa nie dawała jej spokoju. Co Czarny Pan mógł od niego chcieć? Malfoy nigdy, ale to nigdy nie wyglądał na tak załamanego. A to nie mogło oznaczać niczego dobrego.

Wyszła z pokoju boso, starając się nie robić hałasu. Była dopiero piąta rano i nie chciała nikogo obudzić. Szczelniej otuliła się krótkim szlafrokiem. Od marmurowych ścian i kafelek biło zimno. Gdy już znalazła się w kuchni, postawiła wodę na kawę i czekając aż się zagotuje zaczęła rozmyślać na temat dzisiejszego dnia. Nadszedł ten dzień w którym dołączy do grona Śmierciożerców. Nie miała pojęcia jak to będzie wyglądać, ale czuła jakiś niewyjaśniony niepokój, gdy sobie o tym przypominała. Tak się zamyśliła, że gdy czajnik zaczął gwizdać, podskoczyła w miejscu. Zrobiła sobie mocną kawę bez mleka i z dużą ilością cukru i usiadła przy dużym, okrągłym, mahoniowym stole.

Spojrzała na duży zegar wiszący na ścianie w jej pokoju. Wybiła już dwudziesta pierwsza i Hermiona stwierdziła, że czas się zbierać. Niechętnie podniosła się z kanapy i ruszyła do swojej garderoby. Ubrała się w golf, poprzecierane, obcisłe jeansy i ciężkie buty. Wszystko w kolorze czarnym. Stwierdziła, że jest najodpowiedniejszy na takie "przyjęcie". Rozczesała włosy i związała je w wysoką i staranną kitkę. Pomalowała się dosyć mocno, nałożyła na powieki czarny cień, a usta pomalowała na ciemny, bordowy kolor. To dodawało jej pewności siebie, której w tej chwili bardzo potrzebowała. Gdy zauważyła, że ma jeszcze czas, pomalowała paznokcie na ten sam odcień co usta. Stanęła przed lustrem i przyjrzała się sobie. Była bardzo zadowolona z efektu. Uśmiechnęła się chytrze do swojego odbicia i z satysfakcją stwierdziła, że wyszedł jej on bardzo przekonująco i mrocznie. Rzuciła okiem ostatni raz po pokoju i wyszła na korytarz. Chciała pójść po chłopaków, ale jeden z nich już stał przed jej drzwiami
- Wyglądasz... wow! - powiedział jej Blaise na powitanie, uśmiechając się rozbrajająco. Jak zawsze umiał lekko poprawić jej humor, w sytuacji, która nie była ani trochę zabawna.
- Oj, nie przesadzaj. Gdzie reszta?
Nie musiał jednak odpowiadać, gdyż Draco i Teodor wyszli w tym momencie ze swoich pokoi.
- No to idziemy - stwierdziła Hermiona i ruszyła przed siebie.

Draco szedł na końcu, przyglądając cały czas się dziewczynie, która szła przed nim. Przez chwilę miał ochotę do niej podejść, ale co niby miał powiedzieć?
Całą drogę pokonali w milczeniu. Szli, pokonując kręte i zimne korytarze, a jedynym dźwiękiem był odgłos ich kroków.
Gdy wreszcie doszli na miejsce, stanęli przed wielkimi mahoniowymi drzwiami i weszli do środka. Hermiona rozejrzała się po pomieszczeniu. Było ciemno, salę rozświetlało jedynie zielone światło z lampy wiszącej nad stołem. Na środku znajdował się wielki, podłużny stół, przy którym siedzieli śmierciożercy. Na samym jego końcu był Czarny Pan. W jego nogach wił się gruby wąż, co chwile sycząc złowrogo. Całą grupką podeszli do Lorda i ukłonili się przed nim.
Voldemort przez chwilę patrzył na nich, a później zwrócił się do zebranych:
- Dzisiaj ci młodzi ludzie dołączą do naszych szeregów, by pomóc w walce ze szlamowatą krwią, która się bezkarnie miesza z czarodziejską.
Na te słowa Bellatrix, siedząca najbliżej Czarnego Pana, uśmiechnęła się szeroko, ukazując swoje brzydkie, zszarzałe zęby.
- Zaczynajmy - śmierciożercy jak jeden mąż, podnieśli się ze swoich miejsc i zgromadzili w okręgu na środku pomieszczenia. A Voldemort, razem z grupą ślizgonów znaleźli się w środku.
Hermiona stała w środku i czuła przerażanie. Oczywiście nie pokazywała tego, więc wyprostowała się i podniosła głowę, słuchając tego co Czarny Pan mówi. Połowa jego słów nie docierała do niej. Mówił coś o wierności, zaszczycie, ważnej misji, karze za nieposłuszeństwo. Gdy skończył mówić, przesunął wzrokiem po nich i machnął palcem zapraszającym gestem w stronę Hermiony.
- Damy mają pierwszeństwo - powiedział chłodnym głosem.
Dziewczyna podeszła do niego, starając się wyglądać pewnie.
- Przysięgasz być mi zawsze wierną i oddaną, tępić szlamy, zdrajców krwi, oraz słuchać moich rozkazów i zrobić wszystko o co cię poproszę? - zapytał.
- Przysięgam - odpowiedziała. Była pewna, że usłyszał drżenie w jej głosie.
 Voldemort ujął jej lewą ręką i przyciągnął do siebie. Podniósł rękaw jej swetra do łokcia, przyłożył swoją różdżkę i wypowiedział cicho zaklęcie.
Hermiona musiała mocno zacisnąć zęby by nie wydać z siebie jęku. Cholernie szczypało. Powstrzymała się jednak i tylko spojrzała na swoje przedramię. Na jej bladej skórze coraz mocniej odznaczał się wypalony Mroczny Znak.
Gdy pieczenie się skończyło, a Voldemort odsunął się, wróciła na swoje miejsce i przyglądała się, jak każdy po kolei składa przysięgę.
Kiedy już cała czwórka miała Mroczny Znak, Voldemort przyjrzał im się po kolei, po czym zatrzymał wzrok dłużej na Hermionie.
- Podejdź tu - powiedział, patrząc prosto w jej oczy.
Hermiona poczuła jak robi jej się słabo, a cała zawartość żołądka podchodzi jej do gardła. Oh, jaka głupia i naiwna była, myśląc, że ta część spotkania nie nadejdzie.
Ignorując lęk, podeszła do niego. W tłumie śmierciożerców odnalazła jedynie wystraszone oczy swojej matki. Reszta spojrzeń wyrażała jedynie chorą satysfakcję z tego, że zobaczą zaraz małe, brutalne widowisko.
Czarny Pan westchnął cicho, zastanawiając się.
"Tylko nie Teodor" pomyślał w tym samym momencie Draco, Blaise i Hermiona. Doskonale wiedzieli, że nie był by w stanie tego zrobić. Co by się skończyło dla niego fatalnie.
- Draco, ty też tu podejdź. - nadawał się idealnie. Niech Lucjusz wie, że wszystko co robi i mówi, odbije się na jego synu. Voldemort nienawidził tchórzostwa, którym pan Malfoy tak często się wykazywał.
Blondyn poczuł jakby miał zaraz zwymiotować. Jest zbyt słaby, nie zrobi tego.
Hermiona z trudem powstrzymywała drżenie. Doskonale wiedziała co się teraz stanie. Bała się, ale nie miała zamiaru się przed tym bronić. Cieszyła się w pewnym sensie, że padło na nią, dzięki temu ona nie będzie musiała skrzywdzić żadnego ze swoich przyjaciół.
- Musicie się nauczyć, że gdy w naszych szeregach znajdzie się ktoś nieposłuszny, nie ważne czy to dobry przyjaciel, czy kobieta, trzeba ją należycie ukarać. Draco, proszę cię, abyś zaprezentował na koleżance, jak to powinno wyglądać.
Młody Malfoy wyciągnął różdżkę przed siebie i skierował ją w stronę Hermiony, jednak nic nie zrobił. Szatynka spojrzała intensywnie w oczy chłopaka, skłaniając go do działania i jednocześnie próbując pokazać przyzwolenie. Wiedziała, że opóźnienie może go dużo kosztować.
- Crucio - powiedział niezbyt pewnie.
Przez zawahanie, zaklęcie nie było zbyt mocne, a Hermiona zgięła się na pół, wydając z siebie zduszony jęk. Nie chciała krzyczeć, to było zbyt poniżające.
Voldemort zrobił niezadowoloną minę.
- Jestem pewien, że stać cię na więcej, spróbuj jeszcze raz - wysyczał.
- Crucio! - tym razem musiał się lepiej postarać, wiedział o tym. Mimo to, przyszło mu to z trudem.
Hermiona poczuła ból tak niesamowity, że upadła na posadzkę. Draco nie mógł się powstrzymać od odwrócenia wzroku, co Lord oczywiście zauważył. Nie mógł patrzeć na jej cierpienie. 
Mimo, że zaciskała mocno zęby, z jej gardła wydarł się krótki, ale głośny krzyk. Zaklęcie już dawno ustało, zanim była w stanie minimalnie podnieść się z podłogi.
Gdy leżała na kafelkach z trudem łapiąc oddech i chłonąc błogi chłód z posadzki, Czarny Pan mówił:
- Na dzisiaj to już wszystko. Niebawem czeka was misja, a zarazem kolejna próba. Jutro się dowiecie o szczegółach.
I wyszedł.
Za nim powoli wychodzili z sali pozostali śmieciożercy. Trójka ślizgonów musiała zaczekać, aż wszyscy opuszczą pomieszczenie, by podbiec do Hermiony i pomóc jej.

Tego wieczoru każde z nich spędzało wieczór samotnie.
Draco opróżnił sam prawie całą butelkę Ognistej, zapijając wyrzuty sumienia i próbując zapomnieć o krzykach bólu Hermiony, które sam spowodował.
"Chyba zostanę alkoholikiem" pomyślał.
Blaise leżąc na łóżku palił papierosa, po papierosie próbując znaleźć w tym wszystkim sens.
Teodor siedział na balkonie i nie zważając na chłód, wpatrywał się w niebo.
Hermiona snuła się po pokoju, nie mogąc znaleźć sobie miejsca i nie wiedząc co ze sobą zrobić. A gdy brała prysznic i wpatrywała się w Mroczny Znak na swoim przedramieniu poczuła obrzydzenie. Nie wiadomo dlaczego nie traktowała tego jako jako powód dumy, ale jako piętno.

~*~


Przepraszam, że znowu tak długo to trwało. Pewne okoliczności nie pozwalały mi na pisanie, ale to nie wymówka. Przepraszam jeszcze raz i postaram się poprawić.
Rozdział nie jest najwyższych lotów, długość też mnie nie zadowala. Zrobię wszystko by kolejne były lepsze.
Komentujcie, krytyka mi się przyda.

Całuję!

14 komentarzy:

  1. No wreszcie ! :D nawet nie wiesz jak się cieszę, że dodałaś rozdział, nawet jeśli taki krótki. Mi się podobał <3 mrocznie i intrygująco, czyli tak, jak lubię :D
    Pozdrawiam i weny życzę ;)
    ~EnigmaNox (dawniej NeveahDramione)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam ;) Bardzo dobry rozdział. Jestem ciekawa kiedy Hermiona dowie się co zlecił Voldemort Malfoyowi? Fajnie opisałaś jej przyjęcie do śmierciożerców i uczucia jakie jej towarzyszyły. I to rzucenie Cruciatusa na Hermionę straszne, ale z drugiej strony bardzo w stylu Voldemorta. Naprawdę dobra robota. Strasznie mi żal Draco i Hermiony ich przyszłość raczej nie maluje się w kolorowych barwach. Jedyne co mogłabym skrytykować to to, że trzeba było tak długo czekać!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekanie się opłaciło. Rozdział bardzo dobry, choć dość krótki. Pisz tak dalej i niech ten następny rodział będzie szybciej bo nie wytrzymam. Poza tym to opisanie uczuć Draco, gdy rzucał zaklęcie - GENIALNE!
    I to ostatnie zdaniej Dracona - padłam ze śmiechu ;D
    Pozdrawiam i czekam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem jak najbardziej na tak. Rozdział mega mi się podobał, szczególnie końcówka i wyczuwalna niepewność naszych nowych śmierciożerców. Ciekawa jestem, jak dalej potoczą się ich losy :)
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wróciłas! :D
    Długo Nam kazałas czekać, ale było warto.*o*
    Szkoda, że to Miona była torturowana.... no ale na pewno gorzej by się czuła, gdyby to ona miała torturowac. Szkoda, że znów Malfoya nie poszedł do Miony... na ale tak to by było za pięknie.
    Czekam na Nowy rozdział. ;D
    P.S. zapraszam do mnie na inną historię Hermiony Riddle
    Polecam' W PIGULCE ..' -dużo wyjaśnia.
    dramione-miaa.blogspot.com
    ''Miaa
    ( dawniej Elanor Hope.)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prześwietne! Pisz dalej, bo nie wytrzymam długo :P !

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, moja droga!
    Rozdział jak zwykle zajebisty. Trochę krótko, no ale przeżyję. Telepało mnie, jak czytałam o torturowaniu Miony i ogólnie o rytuale. Wyszło ci to genialnie <3 A teraz bierz się do roboty i pisz kolejny rozdział, bo jak nie, to rzucę Crucio! Albo przyjadę tam do ciebie i bd łaskotać, bo wiem, jak tego nienawidzisz, heheszky. Mówiąc krótko: spinaj dupę i do pisania! Już!
    Dobra, komentarz taki krótki, bo zaraz rodzinka się zjeżdża z okazji 16 urodzin Bellatrix, heheszky xD ciekawe, co dostanę XDXD

    OdpowiedzUsuń
  8. Siema :-D
    Przepraszam,że tak późno komentuję, ale nie miałam internetu.
    Rozdział jest mega ciekawy.
    Oczywiście szkoda mi Draco...
    I Hermiona trochę pocierpiała...
    Podły Volemort
    Nie ma to jak rzucić Crucio na przyjaciółkę... Grrr...
    To takie ZŁEEE....
    Oczywiście wzmianka o pięknych ząbkach Belli była bardzo trafna :-)
    Jestem ciekawa, jaką misję otrzymają i mam naprawdę szczerą nadzieję, że nie karzesz nam zbyt długo czekać :-*
    Życzę weny i oczywiście czasu <3
    Chciałabyś krytyki? Hmmm... Może w następnym poście, bo tu nie znalazłam chyba niczego, do czego można by się przyczepić
    :-)
    Zapraszam też do mnie, chociaż nie o HP:
    itsmylife-dontyouforget.blogspot.com
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  9. No nieźle Hermiona i Ginny ślizgonkami :D Ale dobrze że się trzymają razem ;) Ciekawe co za misję będą musieli wypełnić dla Voldemorta. Blog mi się naprawdę spodobał, a znalazłam go dzisiaj ;) Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam i życzę weny ;)
    Agaa W ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział! Z niecierpliwością czekam na kolejne :) Przeczytałam wszystkie 5 rozdziałów i łaknę coraz to więcej :3 Super piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział! Z niecierpliwością czekam na kolejne :) Przeczytałam wszystkie 5 rozdziałów i łaknę coraz to więcej :3 Super piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany jak ty pięknie piszesz! :D Jestem pod ogromnym wrażeniem. To jest po prostu GENIALNE! Naprawdę świetnie Ci idzie. Cudowny rozwój akcji, boska tematyka, realistyczne teksty i uczucia postaci. Proszę Cię pisz więcej bo usycham bez tego tekstu! :*
    Pozdrawiam Bella

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja lubie jak ty piszesz ^^
    Mam nadzieję, że niedługo pojawi się kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostałaś nominowana do Libster Blog Award! Więcej informacji na moim blogu :http://i-ad-tenebras.blogspot.com
    Pozdrawiam Syntry

    OdpowiedzUsuń