niedziela, 22 marca 2015

Miniaturka 1. Syndrom Sztokholmski

Była ostatnia lekcja. Przygotowywali dzisiaj eliksir wielosokowy na ocenę. Hermiona była podekscytowana, ponieważ to bardzo trudny do przygotowania eliksir. Ale nie dla niej. Cieszyła się na myśl, że najprawdopodobniej jako jedyna z klasy przygotuje go perfekcyjnie.
Dziewczyna podeszła do szafki i wzięła z niej sproszkowany róg dwurożca. Ostatni składnik. W jej kociołku zaczynało już skwierczeć, więc podbiegła do swojej ławki, by szybko wrzucić ingrediencje. 
Niestety potknęła się o leżącą na ziemi torbę i przewróciła się na ławkę, która należała do Malfoy'a i jego przyjaciela Zabini'ego. Dziewczyna patrzyła ze zgrozą, jak kociołek z eliksirem stojący na ich ławce się przechylił i spadł na podłogę, tłukąc się i brudząc wszystko dookoła. Hermiona pisnęła cicho, gdy płyn boleśnie poparzył jej dłoń.
Blondyn zmarszczył brwi i podniósł się bardzo powoli z miejsca. Był zły, widziała to w jego oczach.
- I co żeś zrobiła, głupia szlamo? - wysyczał, a jego głos przepełniony był jadem. - Teraz sprzątaj.
Hermiona zaciskała mocno zęby z bólu i upokorzenia.
- Sprzątaj, powiedziałem. Na kolana. - Popchnął ją podając jej do ręki szmatę. - I tak tylko do tego się nadajesz. - Zabini, który przyglądał się tej sytuacji, zaśmiał się głośno.
Hermiona błagalnie spojrzała w stronę Snape'a, który stał na drugim końcu klasy i umiejętnie ignorował zaistniałą sytuację. Za to cała klasa uważnie przyglądała się temu zajściu, nie mówiąc ani słowa. Co niby mieli powiedzieć?
Szatynka wiedziała, że nikt się za nią nie wstawi. Już dawno przestali to robić. A ona sama nie miała siły się już bronić. W swoim siedemnastoletnim życiu już tyle razy została poniżona, że jeszcze jeden raz nie zrobi jej różnicy.
Zaczęła ścierać eliksir z podłogi, próbując ignorować chichoty uczniów i zgryźliwe komentarze Malfoy'a.
Gdy skończyła, wstała i chciała wrócić do swojej ławki, ale chłopak mocno przytrzymał ją za łokieć. Nawet nie próbowała się wyrywać.
- Jeszcze oddasz mi swój eliksir, przecież mój wylałaś.
- Ale co ja wtedy... - zaczęła cicho, nie podnosząc wzroku z podłogi.
- Nic mnie to nie obchodzi.
Wiedziała, że nie ma o czym dyskutować. A tak jej zależało by dobrze wykonać ten eliksir, by pokazać, że jest w czymś dobra.
Oddała. On dostał wybitny, a ona najniższą z możliwych ocen i minus dwadzieścia punktów dla jej domu.
Wyszła z klasy pierwsza i od razu pobiegła do wieży Gryffindoru. Przebiegła przez pokój wspólny i zatrzasnęła się w swoim dormitorium.
Oparła się o drzwi i chciała się rozpłakać, ale już nie umiała.
Nie miała pojęcia, czy nienawidzi bardziej jego, czy siebie za to, że go kocha.
Zrozumiała to już w pierwszej klasie, kiedy poczuła sympatię do tego zapatrzonego w siebie arystokraty. Było to dziecięce uczucie, nic nie znaczące i błahe, ale mimo to zabolało ją, kiedy zrozumiała, że w jego oczach jest nikim i już zawsze tak będzie.
Liczyła, że to minie, ale to uczucie trwało w niej. Próbowała siebie przekonać, że to chore, że to głupie, że to uwłaszcza jej inteligencji. No bo jak można kochać swojego oprawcę?
Jednak była już na szóstym roku i nic się nie zmieniło. On jej nienawidził, ona jego też, ale mimo to nie mogła pozbyć się tego irracjonalnego uczucia, które z latami straciło całą swoją niewinność.
Nienawidziła siebie za swoje senne wyobrażenia o tym, co by było, jakby nie dzieliła ich ta przepaść w postaci jej brudnej krwi.
Nienawidziła siebie za marzenia o urodzeniu się w czarodziejskiej rodzinie.
I mimo, że odpychała te myśli z całych sił, one ciągle wracały.
Teraz zrozumiała, że musi się z tym pogodzić, że nie wygra z samą sobą.

Podniosła się z podłogi, usiadła przy biurku i zaczęła pisać esej na transmutację. Nic innego jej nie zostało oprócz pokazania, że oceny ma najlepsze, że nie jest nikim.
A może jakimś cudem, może jest taka szansa, że on się kiedyś zmieni? Że odrzuci tradycję? Że zrozumie?
Może wtedy, kiedy Harry pokona Voldemorta, przestanie być przez niego postrzegana jak coś brudnego, coś czego należy się pozbyć?
I może wtedy, kiedy już oboje zmądrzeją, on ją przeprosi, a ona wybaczy?
A może właśnie nie. Nie. Nie wybaczy.
Z tą myślą dokończyła esej i wiedziała, że dostanie najlepszą ocenę z klasy.

I wreszcie kiedy dorosła i przestało jej zależeć, zmienił się. Odrzucił tradycję. Zrozumiał. 
Przeprosił.
A ona nie wybaczyła.

 ~*~

Dawno mnie tu nie było. Wiem i przepraszam. Jako, że rozdziału jeszcze nie ma, dodaję miniaturkę. 
Może niezbyt długa i pozytywna, ale mam nadzieję, że chociaż trochę się podoba.
Nie wiem czy ktoś tu w ogóle jeszcze zagląda, ale jeśli tak, to pozostawcie po sobie chociaż najkrótszą opinię.

Całuję i do napisania!

18 komentarzy:

  1. Zabiłaś mnie końcówką. Jest taka smutna, ale jednocześnie genialna. Po prostu cudo. W kilku słowach udało ci się przekazać cały smutek i całą groteskę sytuacji. Wow. Jestem w szoku.
    Miniaturka krótka, ale wyszła świetnie <3
    Czekam na rozdział! Pisz go szybko ;***
    Bellatrix

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć. Jestem tu pierwszy raz. Postanowiłam zacząć od miniaturki, bo co mi szkodzi..? Wyszła Ci naprawdę świetnie. Bardzo mi się spodobała. Chociaż krótka i smutna, to jakże piękna.
    Rozdziały postaram się przeczytać niedługo, bo spodobało mi się jak piszesz.
    Życzę dużo weny.
    Pozdrawiam,
    Zgredek/Chmiel

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna miniaturka - jednocześnie bardzo smutna, ale ma optymistyczne zakończenie. Przepiękna
    http://nocturne.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj :)

    Trafiłam tu, hmm, przypadkiem, jeśli tak to można nazwać i przeczytałam tę miniaturkę.
    Co prawda, jest krótka i zawiera kilka błędów, ale mnie nią kupiłaś. Uwielbiam, kiedy jest smutno, kiedy jest źle. To takie życiowe... Moje gratulacje.

    To co? Życzę weny i mam nadzieję, że do "zobaczenia" przy następnej miniaturce!

    Pozdrawiam,
    Naomi Stark.

    P.S. zapraszam do siebie:
    dramione-krok-po-kroku.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialna miniaturka! Bardzo mi się podoba ;)
    Pozdrawiam! Ruciakowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Końcówka taka smutna, ale taka prawdziwa. W ogóle, od całego tekstu bije taki smutek!
    Naprawdę dobra miniaturka.
    w-chmurach-milosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam nadzieję, że wybaczy :o
    Miniaturka wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do Libster Blog Award! Więcej informacji na moim blogu http://dramione-z-nienawisci-do-milosci.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)
    Czarna Dama

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej *-*
    Może i nie to najdłuższa miniaturka, to jest naprawdę dobra. Świetnie oddałaś emocje Miony, choć krótko to bardzo realnie :c I co najważniejsze.. nie ma happy endu! Dziękuję, bo tutaj by po prostu nie pasował. Bo KANONOWE Dramione nie jest dobre, piękne, łatwe i przyjemne. Nie jest takie, jak w większości blogów. Mało która Autorka pisze zgodnie z kanonem, praktycznie to żadna. U wszystkich (u mnie też- jak nie teraz, to w przyszłości będzie) Draco jest wyidealizowany- ideał, przystojny,dobrze zbudowany, pewny siebie, lekko zazdrosny, szarmancki. A takich nie ma :c Bo kanoniczne Dramione, stworzone przez J.K. Rowling jest... "zatrute" ? Nie wiem, czy ktoś to rozumie, ale to nie jest dobra miłość. Ogólnie to jest miłość jednej osoby, czasem obydwu, ale wtedy jest bardzo skrywana:c To miłość przez ból, żal, smutek i cierpienie. Potrzebne są takie miniaturki :c
    Tak bardzo mi smutnoo.. :c
    Ale co do rozdziału.. ja czekam :D Czekam i czekać będę :**
    http://dramione-miaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Miniaturka dość dołująca, ale na swój sposób piękna. Prawdziwa aż za bardzo. Nie wiem, co napisać, ale wiedz, że ten tekst wywarł na mnie bardzo duże wrażenie.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo dobrze że chociaż miniaturka się pojawiła. Podobała mi się ;) Fajnie to napisałaś :) Mam nadzieję że niedługo pojawi się też rozdział ;)
    Pozdrawiam Aga W :*

    OdpowiedzUsuń

  12. Zostałaś nominowana do LBA. Gratuluje! Więcej informacji : pomysl-na-bloga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. https://www.facebook.com/groups/1651946218370650/

    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta miniaturka jest piękna *___*
    Tak, to słowo chyba najlepiej oddaje sytuację
    Jednak Herm nigdy by się tak nie poniżyła, więc nie brzmi to zbyt realnie
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  15. Dlaczego tak krótko?;(
    Piękna miniaturka. Bardzo mnie wzruszyła. Nie spodziewałam się takiego końca. Auć, aż czuję ból Hermiony - czuła do niego coś, a on tak ją traktował ;(((

    Pozdrawiam,
    N.

    co-serce-pokocha-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Miniaturka i w ogóle cały blog jest genialny! I jeszcze ta końcówka! Swą genialnością zabijasz mnie za każdym razem.
    Gorąco pozdrawiam i życzę weny!
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  17. Miniaturka i w ogóle cały blog jest genialny! I jeszcze ta końcówka! Swą genialnością zabijasz mnie za każdym razem.
    Gorąco pozdrawiam i życzę weny!
    Rose

    OdpowiedzUsuń