sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 7. Zmiana stron

Hermiona Granger otworzyła szeroko oczy i złapała łapczywie powietrze do płuc. Automatycznie poczuła ból rozchodzący się po jej ciele. Mimo to podniosła się szybko z miejsca, czuła, ze coś jest nie tak, że nie powinno jej tu być. Mimo prawdopodobnie złamanego nosa doskonale czuła intensywny zapach stęchlizny w pomieszczeniu. Nie miała pojęcia gdzie była, a dookoła niej panowała ciemność. Jedynie nikłe światło dostawało się zza małego okna, znajdującego się koło kanapy. Chwiejnym krokiem do niego podeszła i wyjrzała na zewnątrz. Z trawy, pól i zawalonej części altany wznosił się dym. Hermiona wszystko sobie przypomniała. To jej dzieło. Jej i jej przyjaciół. Tylko co ona tutaj robi...
Przypomniały jej się dwa ciosy, jeden w twarz i jeden w brzuch po których straciła przytomność. Reszty nie pamiętała. Musiała stracić przytomność. W każdym razie wychodzi na to, że jej wrogowie ją złapali. Tylko czemu w takim razie jej jeszcze nie zabili? Może chcą zaczekać aż się ocknie i wyciągnąć od niej jakieś informacje? 
Różdżka! Odruchowo sięgnęła do kieszeni płaszcza, ale nie było jej tam. Czego ona się nie spodziewała, oczywistym było, że zabrali ją.
Ten gwałtowny ruch spowodował ból w klatce piersiowej. Ściągnęła ostrożnie szatę i podniosła podkoszulkę do góry. Jej żebra były owinięte bandażami, które już zdążyły przesiąknąć szkarłatną czerwienią. W dodatku ją opatrzyli. I na pewno widzieli kim jest... Zrobiło jej się bardzo nieswojo na myśl, że widzieli jej twarz. Łatwiej było dokonywać złych czynów w masce. Myśl, że wiedzą, kto spalił ich dom czy torturował zaklęciami ich rodzinę, powodowała, że czuła nieprzyjemny skurcz w żołądku.
Opadła ciężko na kanapę i schowała ręce w dłoniach. Chwilę tak trwała w bezruchu, aż usłyszała skrzypienie desek na korytarzu. Ktoś tutaj szedł. Zamarła tak i nasłuchując, czekała. Kroki były coraz bliżej, aż w końcu usłyszała szczęk klucza w zamku, a drzwi się uchyliły. Do pokoju szybko wślizgnęła się mała postać.
- Lumos - powiedział szeptem damski głos, a w pokoju zrobiło się odrobinę jaśniej.
Na przeciwko Hermiony stała Ginny, obie wpatrywały się w siebie w ciszy nie wiedząc co powiedzieć. Szatynka najbardziej ze wszystkiego bała się tej chwili. Jak miała jej po tym wszystkim spojrzeć w oczy?
- Gin, ja... - zaczęła szatynka, ale przyjaciółka przerwała jej.
- Przestań - powiedziała i usiadła obok dziewczyny. - Dlaczego mi nie powiedziałaś? Miałyśmy sobie mówić wszystko - w jej głosie można było wyczuć zawód i gorycz.
- Chciałam, uwierz mi. Ale nie wiedziałam jak, przecież byś mnie znienawidziła.
- Nie pomyślałaś o jednym - Hermiona spojrzała na nią zrezygnowana, szykując się na to co usłyszy. - Nie pomyślałaś, że może ja chcę być po waszej stronie.


Gdy usłyszała, że Ginny chce dołączyć do Śmierciożerców myślała, że się przesłyszała. W tym momencie było jej to tak... na rękę. Będzie miała najbliższą przyjaciółkę koło siebie, nie będzie już musiała nic więcej przed nią ukrywać.

Przedzierały się przez gęste chaszcze, oddalając się coraz bardziej od Nory. 
- A właśnie jeszcze jedna rzecz - Ginny zatrzymała Hermionie jej różdżkę. - Zabrałam ją z pokoju rodziców.
Hermiona patrzyła przez chwilę na przyjaciółkę. Nie obawiała się tego jak Czarny Pan przyjmie Ginny. Była przecież czystej krwi, co prawda należała do rodziny, którą arystokracja gardziła, ale dzięki temu, że była blisko Pottera i Zakonu, mogła mieć bardzo cenne informacje.
Hermionę kusiło, żeby się zapytać: "Czy na pewno tego chcesz, Ginny?", ale za bardzo bała się usłyszeć "nie". Z nią obok wszystko będzie łatwiejsze.

- Chyba możemy się już teleportować - powiedziała Ruda, gdy już znalazły się wystarczająco daleko od Nory. - Tu już raczej nie ma żadnych barier.
- Okej, w takim razie złap mnie za rękę.
Tak zrobiła, a już chwilę później wylądowały na jakiejś ciemnej ulicy. Ginny się rozejrzała. Latarnie świeciły słabym, żółtym światłem, co chwile gasnąc złowrogo. Na przeciwko nich, w oddali znajdował się ogromny, dostojny pałacyk. To musiało być...
- Malfoy Manor - powiedziała Hermiona, widząc na co patrzy Ruda. - Nie mogłam teleportować się prosto do posiadłości, ponieważ tylko ktoś kto ma Mroczny Znak może to zrobić. Mogłoby się to źle dla ciebie skończyć.
Dopiero teraz Ginny zwróciła uwagę, że porwany rękaw szaty Hermiony, odsłania dolną część całkiem sporego tatuażu.
- Chodźmy - pociągnęła ją Hermiona i ruszyły w stronę dworu.
Szły dłuższą chwilę zanim stanęły przed wielkimi drzwiami wejściowymi. Szatynka odetchnęła ostatni raz i pchnęła drzwi. Weszły do zimnego i ciemnego przedpokoju. Oczywiście nikt ich nie przywitał na wejściu, jakby nie było był środek nocy.
- Kto tam? - usłyszała tak znajomy głos i kroki, zmierzające w ich kierunku. Ginny się spięła, a Hermiona odetchnęła z ulgą, uśmiechając się, wiedząc kogo zaraz zobaczy.
Do pomieszczenia wszedł nie kto inny jak Blaise Zabini. Miał na sobie jedynie spodnie od piżamy, w ręce trzymał szklankę z bursztynowym płynem, a minę miał nietęgą.
Gdy ją zobaczył, zamrugał kilkakrotnie, upewniając czy to nie sen, bądź zbyt duża ilość Whisky, ale gdy okazało się, że Hermiona jest prawdziwa, podszedł do niej i śmiejąc się przytulił ją, odrywając ją od ziemi.
Gdy odstawił ją na ziemię, spojrzał jej w oczy.
- Myślałem, że nie żyjesz. Wszyscy myśleliśmy - te godziny niepokoju, były dla niego bardzo ciężkie. Od kiedy wrócili do Malfoy Manor pił i się zadręczał. Draco i Teodor, pewnie wciąż chlali na górze. - Właśnie, chodź do chłopaków, trzeba im przekazać dobre wieści, zanim Teo się zapije na śmierć. Co do śmierci, to wyglądasz potwornie - ostatnie zdanie powiedział zmartwiony, gdyż dopiero teraz zauważył, jak dziewczyna źle wygląda. Jej nos, usta i łuk brwiowy pokrywała zaschnięta krew, a niektóre rany w wyniku podróży się otworzyły i sączyła się z nich świeża. Szatę miała podartą, brudną, a całe jej ciało było pokryte siniakami.
Teraz dopiero, gdy minęła adrenalina, Hermiona poczuła ból w dosłownie każdej części ciała. Rany na żebrach też się musiały otworzyć, gdyż paliły ją żywym ogniem.
- Nieważne, tym zajmiemy się później. Teraz muszę się spotkać z Czarnym Panem - miała przecież coś ważnego do załatwienia. Blaise dopiero teraz zauważył Ginny stojącą przy drzwiach. Zmarszczył brwi.
- Co się..? - zapytał, patrząc na szatynkę pytająco.
- Długa historia, potem ci opowiem. Gdzie jest Czarny Pan?
- W jadalni, chyba skończyli właśnie jakieś zebranie.
- Dobra, dzięki. Powiedziała i pociągnęła Ginny za sobą.
- Hermiona?
- Co? - zapytała.
- Uważaj na siebie. Czarny Pan jest na ciebie zły - powiedział ciemnoskóry chłopak z troską.
Szatynka uśmiechnęła się tylko lekko do niego i wyszła z pomieszczenia.

- Kurwa nie uwierzycie - Blaise wparował do pokoju, robiąc taki hałas, że Draco, który zasnął na podłodze, obudził się i podskoczył wystraszony. Za to Teodor w ogóle się tym nie przejął. Siedział pod ścianą i zerował ze smętną miną ostatnią butelkę Ognistej jaka im została.
- Hermiona wróciła!
- Zabini, może ty przestań już pić, bo bredzisz - powiedział Draco.
- I tak nie ma już Whisky - mruknął Nott, odstawiając pustą flaszkę.
- Nie, ja mówię serio. Jest na dole i rozmawia z Czarnym Panem. A i przyprowadziła ze sobą Weasley.
- Niemożliwe...
- Naprawdę, wróciła cała i... może nie zdrowa, ale cała. Chyba. Nie wygląda najlepiej, ale żyje.
- Musimy do niej iść - wybełkotał Draco, próbując podnieść się z podłogi, jednak okazało się to niemożliwe i wylądował znowu na zimnych kafelkach.
- Nie sądzę byś był w stanie, poza tym jest zajęta. Trzymajmy kciuki, żeby Czarny Pan był łaskawy. Jak skończy z nim gadać to na pewno do nas przyjdzie.
- Wypiłbym z radości, gdyby było co - szepnął Teodor z ulgą.

- Zaczekaj tu, ja pójdę z nim porozmawiać - powiedziała Hermiona, gdy znalazły się przed wejściem do sali obrad. Ginny pokiwała głową i wsadziła drżące ręce do kieszeni. Bała się. Była pewna swojej decyzji i chciała tego, ale bała się reakcji Voldemorta. Szatynka była nie mniej zestresowana, więc zanim zapukała, wzięła głęboki wdech.
- Proszę - usłyszała Jego głos. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Siedział sam, przy wielkim stole, jedynie między jego bosymi stopami, wił się wąż. Hermiona zamkęnła za sobą drzwi, podeszła bliżej i klęknęła, pochylając nisko głowę, trwała tak przez chwile, bojąc się spojrzeć w górę, czy chociażby się ruszyć.
- Wstań - usłyszała chłodne polecenie, więc podniosła się z klęczek. - Mów.
- Panie, ja... - głos jej zadrżał. - Panie, ja wiem, że zawiodłam i nigdy nie powinnam dopuścić by mnie schwytano. Przepraszam cię Panie. To się nigdy więcej nie powtórzy - dokończyła już spokojniej.
- Tak, to prawda. Naraziłaś misję. Zdrajcy krwi i Potter pewnie już wiedzą kim jesteś. - to nie było pytanie, ale kiwnęła głową. - Masz mi coś jeszcze do powiedzenia. - znowu stwierdził fakt.
- Tak, Panie. Wiem, że zawiodłam, ale przyprowadziłam kogoś, kto może być bardzo przydatny - Voldemort spojrzał zainteresowany i dał znak by kontynuowała. - Przyprowadziłam Ginny Weasley. Ona chcę dołączyć do ciebie Panie. - powiedziała, z lękiem wyczekując jego reakcji.
- Jest tutaj?
- Tak, za drzwiami.
- W takim razie niech tu wejdzie - powiedział, a drzwi się uchyliły.
Ginny stojąca na zewnątrz, uznała to za znak, że może wejść do środka. Stanęła obok Hermiony i ukłoniła się nisko.
- Wstań - rozkazał. - Chcesz do mnie dołączyć, odciąć się od swojej rodziny, być mi wierna i posłuszna? - upewnił się.
- Tak, Panie - odparła gorliwie.
"Fascynujące" pomyślał Voldemort i zwrócił swój wzrok na pannę Carrow.
- Co do ciebie - Hermiona wstrzymała oddech. - Dobrze się spisałaś, przyprowadzając do mnie tak cenną osobę. Jestem z ciebie zadowolony. Kara będzie o wiele łagodniejsza, niż przewidywałem. Crucio!
Szatynka upadła na podłogę, wijąc się i krzycząc z bólu. Czuła dosłownie jakby każda komórka jej ciała pulsowała bólem, dodatkowo rany na jej ciele, które jeszcze nie dążyły się zagoić, otworzyły się i trysnęły świeżą krwią. 
Voldemort jednak przez cały ten czas patrzył na Weasley. Nie protestowała, wspaniale.
Ginny z bólem słuchała krzyków przyjaciółki, ale wiedziała, że nie może nic zrobić. Gdyby próbowała go powstrzymać skończyłoby się to dla nich obu fatalnie.
Nagle wrzaski Hermiony ucichły i przestała się ruszać. Musiała stracić przytomność. Już wcześniej była w fatalnym stanie, a ten cruciatus ją wykończył. Czarny Pan dopiero wtedy przerwał tortury.
- Glizdogon! - zawołał, a sekundę później w pomieszczeniu pojawił się Pettigrew. - Zabierz ją stąd - wskazał palcem na leżącą bezruchu dziewczynę.
- Oczywiście, Panie - powiedział gorliwie i wyniósł Hermionę z sali.
Voldemort spojrzał na Ginny.
- A my sobie porozmawiamy...

- Gdzie ona jest - Blaise chodził nerwowo po pokoju. Cała trójka zdążyła już wytrzeźwieć od nadmiaru wrażeń, więc teraz siedzieli zestresowani, zastanawiając się co Hermiona robi tak długo u Czarnego Pana. Nagle usłyszeli kroki na korytarzu. Draco, który był najbliżej drzwi, wybiegł chcąc zobaczyć wreszcię Carrow, całą i zdrową. Jednak to co zobaczył, sprawiło, że zamarł. Za nim wyszli z pokoju Teodor i Blaise, którym po chwili też zrzedły miny.
- Salazarze, Hermiona - wyszeptał Nott.
- Zabierz swoje brudne łapska od niej - krzyknął Blaise, wyrywając dziewczynę z rąk Glizdogona. Złapał ją mocno i spojrzał na jej twarz. Była śmiertelnie blada, a jej ciało było jedną wielką raną. Wyglądała jakby była martwa.
- Szybko, pomóżcie mi ją wnieść do pokoju - zarządził Blaise. - A ty biegnij po Snape'a - warknął do Petera. - Ale już! -  Pettigrew zszokowany, odwrócił się i skierował się do pokoju mistrza eliksirów.
W trójkę wnieśli wciąż nieprzytomną Hermionę do ich pokoju. Zrzucili z kanapy butelki, nie przejmując się jaki spowodowało to hałas i położyli na niej dziewczynę.
Blaise podniósł jej szatę, jej bandaże na brzuchu i żebrach były zupełnie przesiąknięte krwią.
- Trzeba to opatrzyć, Teo przynieś apteczkę z łazienki - zarządził Draco i klęknął przy dziewczynie. - Blaise pomóż mi zdjąć te opatrunki. 
Okazało się, że bandaże były założone bardzo prowizorycznie, a krew przyczepiła je do ciała tak, że nie dało się ich zerwać, jednocześnie nie zrywając skóry. Jednak musieli to zrobić i mimo, że starali się być jak najdelikatniejsi, z każdej rany zaczynała się sączyć świeża krew.
- Teo, wyjmij ten żółty eliksir i odkaź nim rany - zarządził Malfoy. Czarnowłosy kiwnął głową.
Lecz nagle Hermiona zaczęła łapać łapczywie powietrze do płuc. Jednak z jej klatki piersiowej wydostał się jedynie skowyt, a ona zaczęła się dusić. 
Ślizgoni spojrzeli na siebie z paniką. 
- Co się dzieje - powiedział Teodor. - Draco znasz jakieś zaklęcie? 
- Nie, do cholery, skąd mam znać! - wrzasnął spanikowany, widząc, że dziewczyna traci siły, jej próby złapania tchu były coraz słabsze. 
- Hermiona proszę, wytrzymaj jeszcze chwilę - Zabini złapał ją mocno za rękę. - Zróbcie coś! Gdzie ten pieprzony Snape! - krzyknął.
W tym momencie, ktoś wparował do pokoju.
- Co się... - Snape był wyraźnie zdenerwowany, jednak przerwał, gdy zobaczył co się dzieje. Podbiegł do leżącej dziewczyny, odpychając mocno trójkę Ślizgonów. Szybko rozeznał się w sytuacji i rzucił zaklęcie na jej klatkę piersiową. Dało się usłyszeć gruchot kości, a Hermiona otworzyła szeroko oczy, jednocześnie łapiąc życiodajny oddech.
Draco, Blaise i Teodor, patrzyli na to, próbując się otrząsnąć. Zdawali sobie sprawę, że prawie ją stracili.

~*~

Przepraszam, że musieliście tyle czekać. Nie jest ze mną najlepiej, mam problemy ze wszystkim, na czele z motywacją i systematycznością. Przepraszam Was za to jeszcze raz. 
Jednak jeśli ktoś to jeszcze czyta, to proszę Was o komentarze, nic tak nie motywuje jak one.
Na szczęście wena wróciła i kolejny rozdział na pewno pojawi się szybciej. 
Całuję :)

PS. Rozdział niesprawdzony, niezbetowany, pewnie jest milion błędów, wiem. Po prostu chciałam jak najszybciej go dodać.

16 komentarzy:

  1. Super rozdział kochana. Po prostu szok! Ginny Śmierciożercą! Nie uśmiercaj mi jej tylko!
    Pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam kochana po nieobecności. Muszę przyznać, że napracowałaś się trochę nad tym rozdziałem. Hmm... Ginny Śmiercożerczynią. No będzie ciekawie - ujęłam to dość krótko Choć szczerze to mogłoby być dość sporym tematem.A i co ty myślałaś prawie uśmiercając Hermi. Jednak to było całkiem ciekawe. No to na tyle na dzisiaj. Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam Syntry
    i-ad-tenebras.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest po prostu cudowny! Ginny śmierciożerczynią? Będzie ciekawie! Czekam na następny rozdział ♥ Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie jest <3 Rozdział trzyma w napięciu, jestem pozytywnie zaskoczona :) Kiedy możemy oczekiwać kolejnej notki? /M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem jakim cudem przestałam czytać Twoje opko. Zaczęłam od nowa, a gdy się wciągnęłam skończyły mi się rozdziały...
    Czekam na next :D
    Pozdro, Ruciakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha! To dopiero ciekawe. Doprawdy. Nie przypuszczałam, że Ginny może zabawiać się w Severusa (podwójnego szpiega). Może powinnam zachować powagę, gdyż to nic zabawnego że Hermiona tak mocno oberwała, aczkolwiek rozbroiło mnie trio ślizgonów. Męczyli się i walczyli jak zacięte węże, aż tu nagle wpadł Severus - rachu ciachu i po strachu - i poskładał Hermione jednym machnięciem różdżki. Czekam na next :)

    Zapraszam do siebie http://slytherin-pure-blood.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  7. Decyzja Ginny mimo wszystko nieco mnie zdziwiła, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Szkoda mi Hermiony. Mam nadzieję, że dobrze się nią zaopiekują, aby szybko odzyskała siły.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz u mnie nominację do LBA! :) Zapraszam - http://avada-dramione.blogspot.com/p/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. A gdzie następny rozdział :c wciągnęłam się! Oryginalne, nietypowe. Podoba mi.się! Mam nadzieję, że niedługo kolejny rozdział. Pozdrawiam.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super się to czyta, niezwykle oryginalny pomysł i bardzo dobre wykonanie. Mam nadzieję, że pojawi się następny rozdział bo się wkręciłam.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam bardzo, ale gdzie rozdział:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do twojego pytania ;)

      Usuń
  12. Haloo? Prowadzisz jeszcze swojego bloga czy totalnie o nim zapomniałaś?

    OdpowiedzUsuń
  13. Pochłonęłam wszystko za jednym razem. Mam nadzieję, że jeszcze pojawią się kolejne rozdziały. Pozdrawiam,
    Serpensortia

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś świetna uwielbiam cię !!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział fajny, sorry za taką reklamę ale zapraszam do mnie http://pokonacprzeznaczeniemiloscdraco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń